Kalkulator stawki za artykuł
Kalkulator przelicza stawkę z dowolnego modelu rozliczenia na wszystkie pozostałe naraz: za słowo, za 1000 słów, za godzinę i ryczałtem za projekt. Liczy się tu jedna liczba — ile naprawdę zarabiasz na godzinę po prowizji platformy, podatku i wszystkich rundach poprawek. To miejsce, w którym «600 zł za artykuł» po raz pierwszy zamienia się w liczbę, którą da się przeczytać. Dopóki długość, czas i potrącenia nie są zestawione razem, zlecenie wygląda równie atrakcyjnie przy 600 zł i przy 1800 zł — różnicę widać dopiero w przeliczeniu na godzinę.
Zlecenie
Warunki umowy
Co z tego wychodzi
Wpisz długość, stawkę i godziny — wyliczenie pojawi się tutaj.
Ta sama stawka w innych modelach
| Model rozliczenia | Stawka dająca tę samą sumę |
|---|---|
| Wyliczenie pojawi się, gdy wpiszesz dane. | |
Twoje liczby zostają w przeglądarce: narzędzie liczy lokalnie i niczego nigdzie nie wysyła.
Jak liczona jest stawka
Najpierw baza: stawka mnożona przez długość, przez godziny albo brana jako ryczałt. Potem dochodzi dopłata za tryb pilny — nalicza się od całej bazy, bo ściśnięty termin drożeje proporcjonalnie, a nie o stałą kwotę. Dalej od brutto odejmowana jest prowizja platformy, a podatek liczony jest już od tego, co zostało po prowizji — w takiej kolejności pieniądze naprawdę się poruszają. Ostatni krok liczy się najbardziej. Kwota netto dzielona jest nie przez godziny, które wyceniłeś, lecz przez wszystkie godziny razem z poprawkami: liczbę rund pomnożoną przez czas jednej rundy. Dlatego dwa artykuły w tej samej cenie dają różne stawki godzinowe, gdy jeden klient prosi o dwie przeróbki, a drugi o żadną. Wycena idzie na słowach, bo to jednostka, w której myślą zleceniodawcy: za słowo i za 1000 słów to ta sama stawka w odstępie tysiąca. Jeśli brief podaje długość w znakach ze spacjami, przełącz jednostkę, a narzędzie przeliczy przez średnią długość słowa w prozie — około 6,5 znaku ze spacją. To średnia, nie stała: w tekstach technicznych słowa są dłuższe, w dialogach krótsze.
Ile kosztuje artykuł w 2026
Etykiety pod polem stawki nie są cennikiem. To szerokie widełki obserwowane na platformach i u klientów bezpośrednich, w trzech stopniach doświadczenia, a rozrzut wewnątrz każdego stopnia jest na tyle duży, że twoja nisza może wypaść w dowolnym jego miejscu. Rynek polski liczy zwykle za 1000 znaków lub za tekst, ale kalkulator operuje słowami, bo to jednostka porównywalna między rynkami. Około 0,12 zł za słowo to poziom osiągalny bez portfolio, mniej więcej 0,30 zł to pracujący środek, a od 0,65 zł płaci się już za znajomość branży, nie za poprawną polszczyznę — te same widełki za 1000 słów dają około 120 zł, 300 zł i 650 zł. Na godzinę wzorzec się powtarza: jakieś 50 zł na start, 110 zł w środku, 240 zł dla specjalisty. Traktuj to wszystko jako rzędy wielkości. Stawki poruszają się razem z niszą, wielkością klienta i ilością researchu, a firma technologiczna i fundacja nie zapłacą tyle samo za tę samą liczbę słów. Model godzinowy jest prawie zawsze lepszy na początku, bo przesuwa ryzyko niekończących się poprawek na klienta. Ryczałt pasuje komuś, kto zna już własne tempo: jeśli nigdy nie mierzyłeś, ile godzin zjada artykuł, cena zamknięta jest ceną ustawioną na ślepo. Porównuj godzinę efektywną, a nie liczbę z umowy. Zlecenie za 1800 zł z czterema rundami poprawek często przegrywa ze zleceniem za 1200 zł bez żadnej.
Czego kalkulator nie robi
Nie przelicza walut. Wybór waluty stawia tylko symbol obok liczby: kurs oznaczałby zapytanie na zewnątrz, a to narzędzie celowo niczego nie dociąga i niczego nie zapisuje. Nie zna twojej sytuacji podatkowej. Pole «podatek» to po prostu procent, który wpisujesz sam; liczba różni się między ryczałtem, skalą podatkową i liniowym, zależy od składki zdrowotnej i od tego, czy jesteś podatnikiem VAT, a przy przychodach od klientów zagranicznych dochodzą kolejne zasady — który wariant obowiązuje, powie tylko księgowa. Nie ocenia jakości twojego tekstu i nie powie, czy klient przyjmie twoją cenę. To arytmetyka twojego zlecenia, a nie prognoza negocjacji. I nie liczy czasu, który poświęcasz na szukanie zleceń, pisanie maili i przypominanie o fakturach. Jeśli chcesz to mieć w obrazie, dodaj te godziny do pola «godziny pisania» i patrz, jak stawka efektywna spada.